529. CARAVAGGIO I JEGO "SIEDEM UCZYNKÓW MIŁOSIERDZIA WZGLĘDEM CIAŁA"
- Ewa Krystyna Górecka
- 17 paź 2022
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 7 lis 2023

zdjęcia: Ewa Krystyna Górecka
Obraz Caravaggia zatytułowany „Siedem uczynków miłosierdzia względem ciała” powstał w Neapolu w latach 1606-1607. Ukończony został 9 stycznia 1607 roku (taką datą desygnował go sam artysta). Został namalowany na zlecenie Kongregacji Pio Monte di Misericordia di Napoli i jako jedyny z obrazów Caravaggia powstałych w okresie neapolitańskim do dziś znajduje się w miejscu, dla którego został wykonany.
Namalowany farbą olejną na płótnie o wymiarach 390 x 260 cm.
W kilku zaledwie scenach, w sposób niezwykle symboliczny udało się artyście przedstawić wszystkie uczynki miłosierdzia tzw. corporali, czyli te odnoszące się do ludzkiego ciała.

Na obrazie wyróżnić możemy kilka scen. Po prawej stronie widzimy mężczyznę wychylającego się zza krat i spijającego mleko z piersi młodej kobiety. Za nią jakiś ksiądz świecą oświetla przenoszenie zwłok nieboszczyka, z którego widzimy jedynie nogi. W centralnej scenie obrazu obserwujemy żołnierza, który obdarowuje swym płaszczem czy peleryną nagiego żebraka, a po lewej stronie jakiś mężczyzna wybiera się na pielgrzymkę. Nad nimi inny mężczyzna piję wodę z oślej żuchwy. Nad wszystkimi scenami góruje Madonna z dzieciątkiem w otoczeniu dwóch aniołów.

Jak to wszystko jednak ma się do tematyki obrazu?
Zacznijmy od wyliczenia uczynków, o których mowa. Są to zatem:
1. Głodnych nakarmić
2. Spragnionych napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać
W scenie przedstawiającej kobietę i starca możemy dopatrzyć się aż 2, bo i więźniów pocieszać i głodnych nakarmić (mlekiem z piersi jak oseska).


Scena z księdzem i nieboszczykiem to oczywiście „umarłych pogrzebać”,


a żołnierz oddający swą pelerynę to przedstawienie „nagich przyodziać”, ale też chorych nawiedzać, wszak nagi mężczyzna jest chory, poraniony albo zadżumiony.

Wyruszający na pielgrzymkę człowiek nawiązuje do „podróżnych w dom przyjąć”

a pijący wodę mężczyzna do „spragnionych napoić”.

I tak mamy na jednym obrazie wszystkie uczynki miłosierdzia względem ciała.
Czy to już koniec symboliki zawartej w obrazie?
Okazuje się, że nie.
Jest wszak jeszcze coś.
Madonna z dzieciątkiem w otoczeniu aniołów.

W tej scenie ukrywa się symbol, z którego wywnioskować można inną wizję miłosierdzia, a przynajmniej w ten sposób interpretuje ją Bruno Fermariello, neapolitański malarz, filozof i badacz.
Zaobserwujcie dobrze lot aniołów i ruch ich skrzydeł.
W rzeczywistości w tym ruchu skrzydeł zamknięty jest symbol, którego przez wieki nikt w obrazie nie odkrył. To tzw. CHRISMON lub Chi rho – jeden z najstarszych monogramów Chrystusa, który powstał z nałożenia na siebie pierwszych dwóch greckich liter Chi „X” i Rho tj. „P” greckiego słowa Chrystus (ΧΡΙΣΤΟΣ)

To co Caravaggio pragnie wyrazić poprzez ten symbol to myśl totalnie heretycka. Chrismon był symbolem, którym posługiwali się pierwsi chrześcijanie, mógłby zatem oznaczać poparcie artysty dla wartości chrześcijańskich, dla dążenia by „powrócić do korzeni” chrześcijaństwa, co było popularnym hasłem w czasach w których artysta żył.
Jednak Fermariello widzi to inaczej. Według niego obraz jako całość jest zbyt pesymistyczny, przedstawia raczej nędzę ludzkiego żywota, niż chęć powrotu do tego, co było. Co zatem artysta chciałby nam powiedzieć?
Bruno Fermariello twierdzi, że w ten symboliczny sposób Caravaggio ukazuje siebie, sytuację, przez którą znalazł się w Neapolu i za pomocą symbolu pierwszych chrześcijan powierza się łasce i miłosierdziu Chrystusa.
Przypomnijmy, że artysta przybył do Neapolu uciekając z Rzymu, gdzie w bójce zabił człowieka, był więc poszukiwany za morderstwo. Dzięki pomocy możnych przyjaciół mógł schronić się w mieście u stóp Wezuwiusza, ale tak naprawdę tęsknił za Rzymem i tam pragnął powrócić. Był też przekonany, że żaden dobry uczynek czy pomoc świętego czy Madonny nie mogą go zbawić. Jedynie Chrystus w swoim niezmiernym miłosierdziu mógłby to zrobić. I jemu się w ten sposób symbolicznie powierzał.
Autorka bloga zaprasza wszystkich chętnych na zwiedzanie Podziemnego Neapolu PO POLSKU (również po rosyjsku) oraz na tzw SPACERY Z SOKRATESEM













Komentarze